Nie wiem jak i kiedy, ale w moje ręce, na promocji w Biedrze, wpadła książka Małgorzaty Łukowiak "Projekt Matka. Niepowieść".
Na tyle książki opis: Książka Małgorzaty Łukowiak nie jest zapisem wyidealizowanego macierzyństwa, ale i nie martyrologii pieluchowo-smoczkowo-słoiczkowej. To reportaż o r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracja stanów ducha i ciała kobiety, z której wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość; zmienia się postrzeganie świata. Niestereotypowa i bardzo prawdziwa opowieść wielomatki o macierzyństwie i ocalaniu siebie każdego dnia.
Na tyle książki opis: Książka Małgorzaty Łukowiak nie jest zapisem wyidealizowanego macierzyństwa, ale i nie martyrologii pieluchowo-smoczkowo-słoiczkowej. To reportaż o r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracja stanów ducha i ciała kobiety, z której wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość; zmienia się postrzeganie świata. Niestereotypowa i bardzo prawdziwa opowieść wielomatki o macierzyństwie i ocalaniu siebie każdego dnia.
Usadawiam się wygodnie na sofie w salonie, z kubkiem herbaty i zaczynam podróż po kartach książki.
Publikacja
to zbiór krótkich myśli, spostrzeżeń, historii, których wspólnym mianownikiem
jest matka, macierzyństwo, bycie i stawanie się matką. Autorka i bohaterka w jednym, przechodzi metamorfozę od pracownika korporacji do matki trójki dzieci. Wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci, bohaterka coraz bardziej staje się matką, a także rośnie niezliczona ilość czynności do wykonania.
Coś co bardzo mi spodobało się to, że tytułowa matka jest autentyczna. Zachwyca się swoimi dziećmi, jest chronicznie niewyspana i zmęczona,
przekracza postawione sobie granice, ma góry prania i prasowania, nie chce całkowicie zrezygnować z siebie. I ten nieidealizm jest piękny. Czytając książkę poznajemy i konfrontujemy z naszymi refleksje autorki związane ze stawaniem
się matką, ale także z codziennością w której staramy się
dopiąc dzień bez strat.
Stawiam wielki plus za użyty w książce język. Staranny dobór słów, składni, zabawa
słowami. Przyłożenie literackiego, wysokiego języka do tematów, które
powszechnie uważamy za nieliterackie- macierzyństwo, dzieci, pieluchy. Od książki o macierzyństwie oczekuje się
jednak czytadłem, artykułem w Fakcie, łatwą sieczką. "Projekt matka"
podnosi te codzienne, kuchenne, "babskie" tematy do rangi literatury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz