Kiedy w Internecie trafiłam na kolejną odsłonę zabawy Fotograficzny Kalendarz Adwentowy, której autorką jest Dorota z bloga Kameralna postanowiłam, że spróbuję choć przez te kilka dni codziennie robić jedno zdjęcie. Niestety nie udało się. Po pierwsze dla tego, że do zabawy dołączyłam dopiero 6 dnia, czyli w Mikołajki, a po drugie przygotowanie świąt było dla mnie frajdą, ale także czasem wzmożonej pracy.
Zabawę tę potraktowałam jako własne wyzwanie do jeszcze głębszego odkrywania tajników fotografii, do nauki, do eksperymentowania, ale przede wszystkim praktykowania. Dwadzieścia cztery tematy do zrealizowania (no dobra, u mnie trochę mniej). Pomysłowość ruszyła z kopyta i tak powstały poniższe fotografie.
Niespodziewany prezent czyli moje prezenty mikołajkowe. Mając 25 lat nie czeka się na prezenty, ale na coś symbolicznego. Tym razem moja rodzinka zabawiła się w Mikołaja i wyszło im to całkiem dobrze.
Nie są to kulisy mojej oficjalnej pracy, bo musiałabym wrzucić zdjęcie wydanej tysięcznej faktury albo protokół setnego zgłoszenia reklamacyjnego. Zdecydowanie więcej satysfakcji daje mi ta praca "po godzinach". Tego dnia powstawał post na bloga, dlatego postanowiłam to uwiecznić. Cóż, wyszło średnio.

Chwila z książką zawsze w cenie. Zwłaszcza, kiedy za oknem zamiast śniegu pada deszcz, a ja mogę zapalić myljon świeczek, zrobić litr herbaty i owinąć się kocem. I'm in heaven!
Lista do zrobienia. Mąż się podśmiewa, że wszystko zapisuje, ale cóż ja poradzę, że jestem listoholikiem, planoholikiem, notesoholikiem, zeszytoholikiem.
2 w 1 czyli czerwony i miłe wspomnienia. Tego dnia odebraliśmy instafoty do naszego albumu z wakacyjnych podróży, a ten świąteczny materiał jest cudny.
Radosny poranek. Leniwy poranek to mój ulubiony moment. Siadamy razem do śniadania, rozmawiamy. Jesteśmy RAZEM.

Na zewnątrz. Tego dnia dowiedziałam sie, że w święta ma być +12 st. A ja tak marzyłam o białych świętach. Smuteczek. Zdjęcie z poprzedniej zimy.
Ulubiony zapach czyli nowe odkrycie zapach Little Black Dress, do tego w końcu mam idealną małą czarną.
Czas dla siebie. Przed świętami przegięłam i całe dnie spędzałam na pracy, czego poczułam mocne konsekwencje. Dlatego tego dnia wrzuciłam na luz!
Na moim stole świąteczne dekoracje goszczą od początku grudnia. Uwielbiam ten klimat!
Przytulnie. Zrobiłam sobie klimat oglądając pięknie wydaną książkę Lidla, pijąc miodową Łomżę, paląc milion świeczek i czekając aż ON do mnie wróci z pracy.
Zima. Śniegu nie będzie, więc sobie go narysowałam.
Choinka. Pierwszy świąteczny gość już pojawił się w naszym domu.
Przygotowania świąteczne. Uwielbiam kiedy cały dom mówi, że za chwil będą święta.
Wigilia. To ten dzień na który czekałam od początku grudnia. Nasze święta były spokojne, rodzinne i piękne.
Mam nadzieje, że nawyk częstego robienia zdjęć zostanie. Dzięki Fotograficznemu Kalendarzowi Adwentowemu te święta mimo braku zimowej aury stały się bardziej namacalne.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz