wtorek, 22 września 2015

Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu."

Strasznie długo zwlekałam z przeczytaniem książki Reginy Brett "Bóg nigdy nie mruga". Jakoś strasznie odstraszająco działało na mnie słowo BÓG w tytule. Ok, jestem osobą wierzącą, ale patrząc na ten banalnie brzmiący tytuł, nie mogłam się przemóc. Do momentu kiedy siostra dała mi tą książkę w wersji papierowej, a ponad to chłonęłam uroki polskiej wsi w ostatnie urlopowe dni sierpnia.


Dla mnie książka "Bóg nigdy nie mruga" jest takim przewodnikiem po życiu, który przypomina o tym co ważne. Książka składa się z 50 krótkich felietonów pełnych optymizmu, pozytywnego myślenia i wiary w ludzi. Rady w nich są proste, szczere, czasem za bardzo banalne, ale co ważniejsze oparte na własnych i cudzych doświadczeniach. Niestety w niektórych rozdziałach ma się wrażenie, że autorka się powtarza. Ale suma sumarum z książki można wyciągnąć kilka naprawdę ważnych wniosków, albo odświeżyć sobie rzeczy, które się już wie.

Poniżej znajdziecie kilka rozdziałów z książki, które wywarły na mnie spore wrażenie, albo uświadomiły mi, to co już wiedziałam.

Nie porównuj swojego życia z życiem innych. Nie masz pojęcia, co przyniósł im los.
Lubimy oceniać i zazdrościć innym. Żal nam, że nasze życie nie jest takie samo jak ich. Nie zwracamy uwagi na tło, jakie towarzyszy życiu każdego z nas. Za sukcesem i powodzeniem stoją godziny ciężkiej  pracy i wyrzeczeń. Za szczęściem rodzinnym i osobistym mogą stać lata cierpienia i mierzenia się z niełatwą codziennością.

Życie jest zbyt krótkie, żeby się nad sobą użalać. Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem.
 Lekcja, którą Regina Brett oparła o cytat ze “Skazani na Shawshank”.
Autorka przestrzega nas przed popadaniem w rutynę, która sprowadza nasze życie do wydłużonego w czasie umierania. Skupiając się na życiu, dostępnych polach manewru, jakie mamy w każdej, najcięższej nawet sytuacji, zajmiemy się życiem. Chęć życia zaobserwować u osób schorowanych i niepełnosprawnych , które czerpią pełnymi garściami z codzienności.
Przykład, który przytoczyła Brett ,o jednym z bohaterów historii, całkowicie sparaliżowanym, który poświęca się codziennej pracy naukowej i pisaniu “wystarczy, że spojrzą na tego wolnego człowieka na wózku i już wiedzą, że czas zająć się życiem.”

Zapal świece, śpij w lepszej pościeli, włóż elegancką bieliznę. Nie czekaj na specjalną okazję - wystarczająco dobrą okazją jest dzisiejszy dzień.
Ten rozdział to trochę takie slow autorki. Mówi o tym, że lepiej docenić. Luksus jest drogi i jesteśmy tyle warci żeby tego luksusu nie chować na później. Pora zacząć celebrować codzienność!
 
Gdy zachorujesz, nie zaopiekuje się tobą twoja praca, tylko twoi przyjaciele. Dbaj o nich.
W tym rozdziale autorka opowiada o czterdziestych urodzinach swojego męża, na które postanowiła podarować mu czterdzieści listów od jego przyjaciół, w których opiszą jak wpłynął na ich życie.  Regina chciała uświadomić mężowi ile ma przyjaciół i jakim są dla niego skarbem. My powinniśmy sobie uświadomić ile znaczymy dla innych. Musimy stawiać przyjaciół wysoko na liście priorytetów, nawet tracąc zdrowie czy pracę, zachowamy to co ważne.

Pozbądź się wszystkiego, co nie jest pożyteczne, piękne lub radosne.
Kolejny rozdział z tych typu slow. Mając mniej mamy więcej. Oczyszczając swoje otoczenie, swój dom, uwalniamy się od przeszłości, a robimy miejsce na nowe doświadczenia, pomysły, spokój ducha. Wszystko co pożyteczne, piękne lub radosne pozwala się cieszyć istotą życia i wzbogacać je.



A Wy czytaliście książki Reginy Brett? Która była Waszą ulubioną? A z tej książki, jakie rozdziały przypadły Wam najbardziej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz